Dowiedz się, jak być blogerem z „odwagą” po tym (nieudanym) wyzwaniu SEO

Aktualizacja: 20 / Artykuł: Luana Spinetti

Czy jesteś blogerem z „odwagą”?

Rozpoczęcie bloga może być trudne; zarabianie na widowni może być jeszcze trudniejszym zadaniem.

Ale kiedy spróbujesz rzucić wyzwanie popularnej postaci lub koncepcji, zobaczysz, że rzeczy zaczynają się zmieniać.

Możesz stać się kolejną dobrą lub złą twarzą w swojej niszy, wiodącym blogerem w swoim niszowym świecie, a nawet tym, który poszedł w przeciwną stronę i pomógł wyjść poza popularne sposoby.

Oto, jak to działa dla mnie i czego nauczyłem się z mojego nieudanego wyzwania SEO.

(PS Nie jest to prawdziwa porażka, przeczytasz dlaczego)

Kwiecień 2014: Jak rzuciłem wyzwanie Mattowi Cuttsowi, aby ukarał mój projekt „sponsorowanego kręgu”

Czytelnicy WHSR mogą znać moje opinie na temat Google i jego podejścia do społeczności webmasterów od post opublikowany w zeszłym roku jako reakcja na karę na MyBlogGuest.

Nie „nienawidzę” Google, ale przyznam, że nie doceniam siły, jaką wywiera ona na webmasterów i SEO, i osobiście nie pochwalam sposobu, w jaki egzekwują wytyczne dla społeczności webmasterów - w ogóle.

Postanowiłem więc umieścić swoje poglądy w grze i dobrze się bawić: Rzuciłem wyzwanie w Matt Cutts na Twitterze:

mattcutts-sponcirchallenge

Jedną z rzeczy, o których powinieneś wiedzieć, jest to, że wysłałem wyzwanie w odpowiedzi na dumę Matta dla zespołu spamu Google Japan za ich działanie w siedmiu sieciach linków trwających kilka miesięcy.

Po prostu skorzystałem z tej okazji, aby wyrazić swój pomysł, ponieważ mocno w to wierzę budowanie linków jest dobrą praktyką marketingową, bez względu na to, co o tym myśli Google. Chociaż samo budowanie linków czasami odchodziło od tego, aby uzyskać „sok” PageRank zamiast pomagać użytkownikowi, zakazanie całej praktyki - i sieci zbudowanych wokół niej - zawsze wydawało mi się przesadzone.

To tam moja wpływowa społeczność reklamowa miała wywrzeć wpływ. Chociaż mały, każdy kawałek labiryntu pasował.

sponcirproject
Jak wyglądała moja strona główna społeczności reklamowej

Cele mojego wyzwania SEO i jak im się nie udało (nie)

Kiedy zdecydowałem się rzucić wyzwanie Google, by ukarać moją nowonarodzoną społeczność reklamową, miałem na myśli więcej niż jeden cel.

Chciałbym:

Wybierałem wyzwanie SEO, ponieważ miało ono znaczenie dla mojej sprawy: w blogującym świecie, w którym wszyscy ciągle podkreślają unikanie wszelkiego rodzaju kar Google, poszedłem poszukać.

Z nastawieniem „przynieś to”, tak.

Niezależnie od tego, czy strona dostanie karę, czy nie, myślałem, że wiadomość już tam jest, że jest webmasterem, który się nie boi i który umieszcza swoje wartości gdzie indziej niż Google.

Wiedziałem, że nie jestem sam, ale tylko kilku z nas odważyło się zabrać głos (Tad Chef SEO 2.0 jest dobrym przykładem otwartego blogera).

również miałem Ann Smarty śledzenie i dopingowanie mojego projektu:

Miałem oko na wyzwanie od pierwszego dnia. Myślę, że Matt zniknął ze sceny krótko po rozpoczęciu wyzwania (może się mylę). Nie jestem pewien, czy Matt kiedykolwiek zareagował lub zareagował w jakikolwiek sposób. Myślę, że to był świetny pomysł i byłam ciekawa, dokąd zmierza!

Oto jak próbowałem osiągnąć moje cele:

Po pierwsze, próbowałem zdobyć sponsorowany krąg Ręcznie kary

Jak napisałem w kronika mojego wyzwania na n0tSEO.com, Wypróbowałem kilka sztuczek z szarego i czarnego kapelusza, aby uruchomić karę ręczną:

  • Wstawiłem słowa kluczowe w stopce
  • Dodano ukryte linki do ukaranych stron internetowych, które posiadam
  • Użyłem tekstu kotwicy spamerskiej
  • Stworzyłem fałszywą subdomenę w innej posiadanej przeze mnie domenie z bezsensownym tekstem wygenerowanym przez Generator Gibberish i dodał spamowe linki do Koła sponsorowanego
  • Dołączyłem do katalogu linków, który wymagał wymiany linków do pracy

Zachowałem dystans tylko od technik, które utrudniałyby korzystanie z witryny, ponieważ tylko Google chciałam przestraszyć, a nie ludzi.

Ale jako wyzwanie-naśladowca Philip Turner powiedział mi, kiedy poprosiłem go o opinię, wydaje się, że „Google nakłada kary za ręczną ocenę tylko na te strony, które według nich naprawdę próbują oszukać system LUB łamią bardzo szczegółowe zasady, np. Niewidoczny tekst ”.

Inne metody, których użyłem do nałożenia ręcznej kary, były nieco bardziej przebiegłe, na przykład kiedy dwukrotnie zgłaszałem moją witrynę jako spam, w październiku 2014 i lutym 2015:

wyzwanie google

 

Próbowałem także z karą algorytmiczną

Ponieważ stosuję taktykę czarnego / szarego kapelusza, miałem nadzieję, że algorytm Google wykryje moje sztuczki i zdegraduje Koło Sponsorowane, jeśli zespół spamujący Google nie przyjdzie ręcznie ukarać mojej witryny.

To nie zadziałało…

I prawdopodobnie z tego powodu David Leonhardt z THGM Content Marketing, także zwolennik mojego wyzwania, mówi:

„Dowiedziałem się, że słonie rzadko zwracają uwagę na myszy leżące obok nich. Gdybyś był BMW lub Citibank, albo prowadził poważny ruch (a tym samym stanowił realne zagrożenie dla integralności algorytmu Google), prawdopodobnie podlegałbyś różnym karom ”.

Ann Smarty również dodała komentarz:

„Nie sądziłem, że Google będzie to karać. Wydaje mi się, że gdyby witryna faktycznie zaczęła działać i poczyniła pewne postępy, pomagając ludziom w tworzeniu linków, Google byłby bardziej zainteresowany śledzeniem użytkowników. Jestem pewien, że mieli go na liście „pilnujcie”, ale ukaranie go przed premierą nic nie da. Potrzebują prasy, przerażających historii i przykładów, aby wyrazić swoją opinię! ”

Próba ukarania Kręgu Sponsorowanego była zdecydowanie ciężką pracą, znacznie bardziej niż usunięcie istniejącej kary w tym momencie.

… ALE Wciąż naprawdę nie zawiodłem

Pomyśl o tym:

  • Poprosiłem Google, by przynajmniej podejrzliwie spojrzał na moją stronę
  • Pokazałem społeczności webmasterów, jak fajnie jest nie bać się Google
  • zbudowałem ruch polecający poprzez interakcje ze społecznością webmasterów
  • Zaangażowałem i podkreśliłem społeczność zabawnym i znaczącym wyzwaniem
sponcirstats
Statystyki ruchu w kręgu sponsorowanych w okresie od maja do czerwca 2015

David Leonhardt mówi o moim (nieudanym) wyzwaniu SEO:

[To] z pewnością stawia Cię w grupie najbardziej zabawnych blogerów. Ile myszy ma czas na połaskotanie śpiącego obok nich słonia? (Kanadyjczycy rozpoznają ten obraz.) Myślę, że Matt Cutts nigdy do ciebie nie wrócił? Szkoda, bo on też czasami dobrze się bawi.

Och, myślę, że Matt Cutts sam nieźle się śmiał z mojego wyzwania, ale nie, nigdy do mnie nie wrócił. Mieliśmy jednak kilka głupich, przyjacielskich wymian na Twitterze (to miła osoba, bez względu na to, co myślę o jego „naukach”).

I w końcu osiągnąłem swoje cele.

Czego możesz się nauczyć z mojego doświadczenia?

1. Bycie blogerem z „odwagą” oznacza kwestionowanie status quo

Kiedy coś działa i jest popularne (np. Google), może wydawać się szalone, że idzie przeciw niemu.

Jako bloger, który nie należy do wielkich nazwisk wśród wpływowych osób, doskonale zdawałem sobie sprawę z mojego obecnego stanu rzeczy: jak Philip Turner i David Leonhardt powiedzieli: Jestem myszą, niewielką postacią w porównaniu do Matta Cuttsa lub kogokolwiek innego Zespół Google ds. Spamu.

Jednak tak jak życie zawsze ewoluuje, dobrze jest rzucić wyzwanie status quo i wnieść trochę świeżego powietrza do swojej niszy - lub nawet tylko do swojej najbliższej społeczności, tej, którą zbudowałeś wokół swojego bloga i sieci innych blogerów i specjalistów.

Uważam, że dobrze jest pamiętać, że wszyscy zaczynali jako „mysz” - nawet wielkie nazwiska w branży. To ludzie tacy jak my, tyle że o dużo większej sławie i wiedzy.

Jak wszyscy, zdobyli sławę w momencie, gdy wykorzystali swoje „odwagi”, aby wprowadzić zmiany na swoich polach.

Każdy bloger może przynieść zmianę, bez względu na to, jak mały. Nawet ty.

2. Oznacza to zrobienie zmiany dla siebie i innych

Rzeczywiście, nic nie może się zmienić, dopóki nie spróbujesz.

Twoje „odwagi” mogą nie przynieść Ci następnej nagrody Nobla lub zmienić Cię w osobę, do której należysz się w branży marketingowej, ale mogą uczynić Cię tym, który wniesie nowe perspektywy i pomysły do ​​Twojej najbliższej sieci, Twoich obserwujących i Twoich czytelników.

David Leonhardt powiedział mi, że moje wyzwanie było zdecydowanie zabawne i zgadza się, że odniosłem sukces w jednym z moich celów: „odstresowaniu” blogerów i webmasterów przed znanym, paraliżującym strachem przed Google.

To jedna zmiana, która wiele znaczyła dla mojego wyzwania - zrobiła różnicę, choć niewielką.

Ale jak się okazuje, ta niewielka różnica oznacza znacznie więcej dla mojego ogólnego projektu niż przyznanie Kręgu sponsorowanemu kary od Google - pomoc w rozwianiu obaw innych blogerów i wywołanie u nich uśmiechu jest znacznie ważniejsza niż duma z ukarania mojej witryny.

Jeśli muszę pamiętać o tym wyzwaniu, to właśnie z tego aspektu chcę być zapamiętany.

3. Oznacza to tworzenie połączeń i budowanie społeczności

Lub, aby rozwinąć swoje obecne.

Tak właśnie stało się ze mną, gdy zdecydowałem się przeprowadzić wywiad z Ann Smarty i Saną Knightly na potrzeby mojego ebooka dla reklamodawców z kręgu sponsorowanego, a potem zdecydowałem się przenieść projekt na MyBlogU, aby znaleźć więcej ekspertów do przeprowadzania wywiadów - moja platforma nagle się powiększyła i miałem więcej ludzi zainteresowany moim projektem i wyzwaniem.

Wyzwanie pozwoli ci bardziej wchodzić w interakcję z ludźmi w twojej niszy, sprawi, że będziesz rozmawiać i planować razem, doprowadzi to do nowych przyjaźni i relacji biznesowych.

Gdybyś miał tylko garstkę czytelników na swoim blogu, odkryjesz, że Twoja popularność wzrośnie wykładniczo wraz z wyzwaniem.

4. Oznacza to, że nawet niepowodzenie może ukryć sukces

Możesz nie osiągnąć dużego celu, ale jest mało prawdopodobne, że nie osiągniesz co najmniej kilku mniejszych celów. Możesz nie wygrać wyzwania, ale mimo to wywrzesz wpływ.

Nie udało mi się przekonać Google'a do ukarania mojej społeczności reklamowej, ale osiągnąłem kilka mniejszych celów, od wysyłania pozytywnej wiadomości do społeczności, po budowanie ruchu bez wyszukiwarek.

Weź również pod uwagę rozwój osobisty i wartość edukacyjną swoich wysiłków (dla siebie i dla innych) - doświadczenie z pierwszej ręki uczy o wiele więcej niż filozofia.

Nie bój się rzucać wyzwania ludziom w swojej niszy

Są ludźmi tak jak ty i ja - tylko z większą wiedzą, sławą, doświadczeniem i może szczęściem.

Jednak nadal są istotami ludzkimi, a nie bóstwami. Mogą docenić wyzwanie i cieszyć się nim, zwłaszcza jeśli wiąże się ono z „czynnikiem zabawy” i nie zakłada z arogancją.

I na koniec dnia, myślę, że Matt Cutts sam się śmiał z mojego wyzwania SEO, ponieważ jego zakres był bardziej psychologiczny niż związany z SEO. Odpowiedź, którą podał mi na Twitterze, w jakiś sposób mówi mi, że podjął wyzwanie także z humorem.

Więc nie bój się rzucać wyzwania ludziom w swojej niszy. Po prostu zrób to uprzejmie i jasno określ swoje cele od pierwszego dnia.

Jak zostać blogerem „z odwagą” - krótki przewodnik

Kilka praktycznych wskazówek - w pięciu krokach!

1. Monitoruj problemy w swojej niszy

Miej oko na najważniejsze punkty informacyjne, fora i blogi w swojej niszy. Oglądaj wiadomości zarówno o znanych, jak i mniej znanych problemach.

Każdy problem w twojej niszy może być dobrym podłożem dla wyzwania, jeśli masz określone poglądy na ten temat.

Wybrałem kary Google za sieci linkowe (problem) i moje stanowisko przeciwko wszelkim próbom ograniczenia form marketingu na podstawie uprzedzeń firmy (poglądów), ponieważ przez lata miałem do czynienia z nimi często zarówno dla siebie, jak i moich klientów, więc był to dobrze znany teren, o którym miałem konkretne, dobrze określone poglądy.

2. Wybierz problem, na którym możesz postawić wyzwanie

Co sądzisz o pewnym problemie? Jakie są Twoje odczucia? Co możesz powiedzieć, że inni jeszcze nie powiedzieli (lub tylko mniejszość mówiła o lub przeciw)? Czy istnieje jakaś niewypowiedziana potrzeba, którą możesz rozwiązać?

Umieść swoje poglądy w grze!

Postanowiłem rzucić wyzwanie Google, by ukarać moją społeczność reklamową, ponieważ widziałem narastający, paraliżujący strach przed karami Google dotyczącymi reklamy, budowania linków i blogowania gości, więc chciałem pomóc rozwiać ten strach, szukając tego, czego każdy chciał uniknąć.

3. Kontaktuj się z ludźmi, których rzucasz wyzwanie i angażuj społeczność

Najlepiej byłoby, gdyby ludzie, których wybierzesz, pomogliby w podjęciu wyzwania, ale nawet jeśli nie, upewnij się, że przynajmniej reagują na nie.

Słowo ostrzeżenia Davida Leonhardta i Ann Smarty na temat wyzwań wielkich nazwisk w branży:

Jeśli Twoja firma naprawdę zależy od strony internetowej, nie rób z nią nic ryzykownego. Jednak skonfigurowanie witryny jako placu zabaw do testowania różnych rzeczy i dobrej zabawy po drodze może być satysfakcjonującym hobby. - David

Smutna prawda jest taka, że ​​to walka bez szans na zwycięstwo. Nie spędzałbym czasu i energii walcząc z dużymi biznesami w branży: nie sądzę, że jest to tego warte. - Ann

Jeśli jednak wygranie wyzwania nie jest priorytetem, ale jest to po prostu wiadomość, którą chcesz wysłać, rzuć wyzwanie.

Twoja społeczność może przyczynić się do Twojego wyzwania, a nie tylko dopingować. Na przykład, społeczność, którą zbudowałem wokół Sponsorowanego Koła, brała udział w dwutygodniowych / comiesięcznych czatach na Twitterze Przygotowałem witrynę. Aktywnie przyczynili się do projektu.

4. Twórz treści związane z wyzwaniami i wykorzystuj media społecznościowe

Wpisy gości, informacje prasowe, marketing treści, czaty i spotkania w mediach społecznościowych, inne platformy - jest mnóstwo treści, które możesz stworzyć na temat swojego wyzwania, aby zaangażować więcej osób spoza społeczności i rozpowszechniać informacje.

Co najważniejsze, ta treść i jej promocja to dobry sposób na ankietę w Internecie na temat swoich pomysłów i obserwowanie reakcji innych.

Informacja zwrotna jest szczególnie przydatna, aby popchnąć twoje wyzwanie do przodu lub przemyśleć niektóre z twoich podejść do niego. Interakcja zawsze lepsza projekty.

5. Podziękuj imion, które wyzwałeś i społeczności

Mówienie „dziękuję” to nie tylko sposób na okazywanie życzliwości i docenienie współpracy innych - jest to również sposób na wywarcie pozytywnego wrażenia na tych, którym wyzwałeś i którzy pomogli Ci w Twoich wysiłkach (Twojej społeczności).

Bycie wdzięcznym pomaga wzmacniać relacje i budować nowe.

Przede wszystkim, bycie wdzięcznym sprawia, że ​​jesteś człowiekiem i blogerem, którym chcesz być.

Projekt społeczności Los mojej reklamy i Google

Projekt rozpoczął się dzięki dobrym intencjom i zespołowi złożonemu z trzech osób, ale ponieważ kwestie związane ze zdrowiem i pracą stały się przeszkodą, społeczność nigdy tak naprawdę się nie rozpoczęła i miałem problemy z uzyskaniem opinii użytkowników beta.

Ostatecznie postanowiłem usunąć nazwę domeny społeczności i dołączyć sponsorowany krąg z n0tSEO.com. Nie lubię marnować ciężkiej pracy, więc wolę scalać projekty zamiast pozwolić im odejść (poza tym obie strony były zawsze powiązane).

Jeśli chodzi o Google, jak mówi Philip Turner: „Google nie jest na tyle głupi, aby wywołać drobne kłopoty. Mają większe cele do zniszczenia. Kiedy PRÓBOWALI zniszczyć MyBlogGuest, było to spowodowane tym, że witryna była DUŻA i była wykorzystywana przez wielu użytkowników, którzy blogowali w poszukiwaniu zoptymalizowanych linków ”.

Dlatego Google i jego rzecznicy zdecydowanie nie są dobrym wyborem na wyzwanie, ale było to znaczące i zabawne.

Była to także okazja, by stać się blogerem i webmasterem, a także lepiej zrozumieć moją niszę.

Jak to ujęła Ann Smarty:

Wolę udawać, że Google nie istnieje: nie gram według ich zasad i nie próbuję proaktywnie zajmować pozycji w Google. Myślę, że takie podejście jest znacznie bardziej produktywne, ponieważ uczysz się żyć na własnych warunkach. Moja rada dla każdego blogera lub właściciela witryny polega na tym, aby zacząć robić to samo.

Co też robię, wyzwij na bok.

Następnym celem wyzwania będzie drobna postać lub koncepcja w niszy, ale bycie blogerem „z odwagą” zmieniło moje życie tak, że nie mogę na tym poprzestać. Jest o wiele więcej rzeczy, które mogę wypowiedzieć i więcej „zabawy”, które mogę zapewnić społeczności.

A ty? Czy masz „odwagę” rzucić wyzwanie konceptowi lub postaci w swojej niszy?

O Luanie Spinetti

Luana Spinetti jest niezależną pisarką i artystką mieszkającą we Włoszech oraz pasjonatką informatyki. Ma dyplom ukończenia szkoły średniej w dziedzinie psychologii i edukacji oraz uczestniczyła w kursie sztuki komiksu w ciągu 3, od którego ukończyła studia 2008. Jako wielopłaszczyznowa osoba, tak jak ona, rozwinęła duże zainteresowanie SEO / SEM i Web Marketing, ze szczególnym uwzględnieniem Social Media, i pracuje nad trzema powieściami w języku ojczystym (włoskim), które ma nadzieję indie wkrótce publikuje.